niedziela, 6 listopada 2016

250. Time of war

  Time of war
 Tenebris Tristitia
▲▲▲
Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Setsuko dłuższą chwilę zastanawiała się, kogo diabli niosą o tej porze. Było krótko przed północą, a ona mieszkała na obrzeżu wioski i nie miała nawet żadnych sąsiadów. Ktoś śmiał zawracać jej głowę w pierwszy wolny wieczór od dłuższego czasu. Obawiała się, że to ktoś z pracy zamierza zrujnować jej odpoczynek i postanowiła zignorować intruza. Po chwili usłyszała krzyki:
– Otwieraj, Setsu! Wiem, że jesteś w domu! Widziałam światło w salonie!
Setsuko westchnęła i nieśpiesznie zwlokła się z kanapy, by otworzyć drzwi. 
– Ivrel, co ty tutaj robisz o tej porze? – spytała, przyglądając się badawczo koleżance. 
– Takuya wywalił mnie z domu – odparła tamta, nerwowo przeczesując niebieską czuprynę, a duże granatowe oczy wlepiając w Setsuko. 
– Który to już raz?
– Ostatni. Tym razem to definitywny koniec – zadeklarowała Ivrel. – Mam dość wiecznych kłótni i szarpanin. 
– Chodź – powiedziała wreszcie Setsuko i odsunęła się na bok. – Możesz tu zostać, dopóki się nie pogodzicie. 
Wiedziała, że związek Ivrel i Takuyi Ijiriego należał raczej to tych burzliwych i bez przyszłości. Zwyczajnie toksycznych. Mimo to rozstawali się i wracali do siebie tak często, że nikt już nie zwracał specjalnej uwagi na ich kłótnie. Może mała przerwa była dobrym pomysłem. Mało kto przepadał za Takuyą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz